W owocowym słoiku zakochałam się podczas Festiwalu Dobrego Smaku. Okazało się, że w ostatnią niedzielę festiwalu jedynym miejscem serwującym desery, jakie odwiedziłyśmy wraz z Be była Mebloteka Yellow, znajdująca się w OFF Piotrkowska. I proszę jakim nosem się wykazałyśmy. Nie dość, że towarzystwo wspaniałe, pogoda doskonała to jeszcze słoik taki, że oblizaliśmy go chyba wszyscy (niektórzy po kryjomu). Wczoraj natomiast nadarzyła się okazja, aby słoik wciągnąć jeszcze raz, gdyż niektórzy (z filharmonii) udali się po jedzenie na drugą stronę mocy (z leżaka do Mebloteki) i przynieśli słoik na wynos.
I mój zakichany, zakatarzony dzień stał się na chwile cudowny. Pomimo, iż dwie inne osoby ładowały mi swoje łyżki w mój malutki słoik, a ja broniłam go rękami i nogami, udało mi się dopaść tego smaku, który sprawia, że jednocześnie jest się na łące, nad morzem, w górach, w szklarni z truskawkami i w latach dziecinnych gdy się jadło biszkopty maczane w herbacie.
Tak, zatem mogę już oficjalnie. Kocham słoik z Mebloteki Yellow. To jest osobiste wyznanie, które niech pozostanie tu na zawsze ahoj.

To znak, żeby przetestować przy najbliższej okazji :)
OdpowiedzUsuńto nie jest znak;) to obywatelski obowiązek!
UsuńOd samego czytania opisu moje kubki smakowe zaczęły pracować w przyspieszonym tempie... Przy najbliższej okazji lecę skosztować.
OdpowiedzUsuńMało spotykane połączenie, kawiarni i salonu meblowego :D słyszałam ale też nie próbowałam. Na stronie internetowej promują się głównie kanapkowo.
OdpowiedzUsuńMiejsce absolutnie wyjątkowe i warte odwiedzenia;)
Usuń