czwartek, 20 września 2012

Maufaktura (prawie) bez smaku, czyli krótki przewodnik po gastronomicznych punktach w Manufakturze vol. 1 - imperium Magdy Gessler w rodzimej Łodzi

Centra handlowe często stają się miejscem zbiorowego żywienia tłumnie przybywających tam, zarówno spragnionych przecen czy wspaniałych okazji klientów. A wiadomo, jak człowiek pobiega po takim wielkoludzie, jakim jest Manufaktura z siatami to w pewnym momencie człowieka dopada głód. Od jakiegoś czasu, mam przyjemność pracować w Manufakturze, więc chcąc nie chcąc, temat gastronomii na miejscu mam wyeksplorowany do znudzenia. To będzie notka - przewodnik o tym co jak i gdzie jeść i nie jeść, w Manufakturze i jej bliskich okolicach.
Zatem zacznijmy.
Mnogość punktów bardziej lub mniej gastronomicznie strawnych w tym centrum handlowym jest wielka. Można tu zjeść praktycznie wszystko. Sushi, pizza, niby-eco jedzenie, fastfoody maści przeróżnej, pizza, brazylijskie, meksykańskie, kawy i ciasta i lody i gofry i kebaby i wszystko co tylko się da. Brakuje jednak tego, co najprostsze - czyli prostej, uczciwej, polskiej, domowej kuchni. I od tego zacznę.
Najprostszym sposobem zorientowania się, czy restauracja w jakiej się znajdujemy, jest tania czy droga jest szybki rzut oka na menu i na ceny podstawowej zupy (ja patrzę najczęściej na coś rosołopodobnego) na przystawki czyli tatara i śledzia lub carpaccio, które powszechnie w tym kraju można znaleźć w różnych miejscach, oraz na ceny dodatków.


Polskie, pseudopolskie jedzenie można znaleźć w Polce, firmowanej nazwiskiem Magdy Gessler. W mojej opinii, jest to miejsce absolutnie przereklamowane z dramatycznie wysokimi cenami, w stosunku do jakości. Niestety. Jeśli chcesz jednak przeżyć przygodę z Polką, zarezerwuj sobie minimum 2 godziny z życia. Szybkiego obiadu tutaj nie zjesz, nawet jeśli miałaby to być po prostu zupa.
W Polce ceny kształtują się wysoko (jak na jakość).
Za małą bulionówkę zupy trzeba tam zapłacić minimum 12 złotych. Za tę cenę, ja życzyłabym sobie zupy, która może zaspokoić niewielki głód i być na prawdę smaczna. W Polce niestety klient wychodzi zawiedziony. Zupa nieciekawa, nic wielkiego. Pierogi, które Magda Gessler wałkuje namiętnie w swoim telewizyjnym show na cienkie ciasto, niestety zwróciłam. Były rozgotowaną breją. Należę do tego grona klientów, którzy oddają dania. Wiele miejsc nie jest przyzwyczajonych do tego typu praktyk i często moje zwracanie dań spotyka się z buntem na pokładzie. Jednak w inny sposób nie nauczymy, my jako klienci, właścicieli restauracji uczciwości. Weszłam z wielkimi oczekiwaniami. Wyszłam zawiedziona. Ale na pocieszenie mogę powiedzieć, że wystrój ładny.
Zatem Polki nie polecam.

Marcello. To restauracja z rodziny Food Zone, właściciela zarówno Polki jak i MG EAT.
Marcello to włoskie ristorante.
Zacznijmy od zup - rosół (znowu w małej bulionówce) 12 złotych.
Dużo lepiej zarówno smakowo jak i porcją prezentuje się Pappa al pommodoro, czyli toskańska zupa pomidorowa. Lekko słodka zupa z pomidorów, podana z grzankami umaczanymi w tej zupie. Pyszna.
Miejsce smaczne, posiadające w karcie "Tagliata di roast beef - Grillowany rostbef krojony w plastry, podany z rukolą, klarowanym masłem i czosnkiem". 
Nie jestem fanką rukoli. Nigdy nie byłam. Zatem po odjęciu rukoli z tego dania okazuje się, że jest niewielkie, ale niesamowicie smaczne. Danie to kosztuje 38 złotych. Raz na jakiś czas można sobie na to pozwolić.
Wszlekiego rodzaju makarony, pasty i  elastyczna kuchnia. Nie lubisz czegoś? Może być bez. Mięso zamiast smażonego parowane? Nie ma problemu. U nich da się to zrobić. Bardzo fajny klimat wnętrza. Duży wybór win i świetna obsługa.
Polecam.

MG EAT - niby zdrowy fast food. Kolejny niewypał z krainy FoodZone'owych historii. Niestety, Pani Magdo i ekipo. Fast food ma dwie cechy. Tanio i szybko. Tutaj jest być może szybko - ale znowu cena nie taka. Nie do tej jakości. I powtarza się historia pięknego wystroju, fajnego pomysłu i skiepszczenia cenami. Smutny to widok, kiedy wchodzisz do pustej restauracji, gdzie smutna jest obsługa i marnuje się świeże produkty, bo ich cena jest dużo za wysoka.

W kolejnym odcinku - foodcourt. Czyli wszystko i nic na wielkiej powierzchni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz