poniedziałek, 23 stycznia 2012

Zaraz Wracam

Zaraz Wracam Bistro, Piotrkowska 101
http://www.zarazwracambistro.pl/ http://www.facebook.com/pages/Zaraz-Wracam/



  • ceny do 20zł
  • dania wegetariańskie w menu (wiele różnych)
  • czynne od 12 do 22
Kuchnia francuska zazwyczaj kojarzy się (nie zawsze słusznie) z żabimi udkami, ślimakami, cierpkimi winami oraz serami. W Zaraz Wracam ślimaków i żab (jeszcze) nie widziałam. Szczęśliwie, bo z tej wyliczanki najbardziej lubię sery i cierpkie wina. 


Do Zaraz Wracam można wracać od 12 do 22, czasami troszkę dłużej, gdy banda szaleńców przejmie pianino i zacznie śpiewać... 
Często rano żałuję, że do ZW nie mogę wpaść na petit déjeuner (śniadanie), które mogłoby być croissantem, pain au chocolat czy też bagietką. Tego mi brakuje - macie przepyszną kawę, postuluję o rogaliki!


Natomiast można tam zjeść przepyszne zupy warzywne, które zmieniają się sezonowo. Zaraz wracam chwali się oryginalnymi produktami, zmiennym menu i chwilą wytchnienia, które oferują w swoich progach. Zdecydowanie wszystko to tam znajdziemy. 
Przepyszne tarty (moja ukochana jest z kozim serem i konfiturą z czerwonej cebuli, na którą przepis poniżej) - każda inna, każdego dnia jakaś nowa. Łączą smaki, których inni się boją, a my próbujemy i zazwyczaj nie ma rozczarowania. Jednak królem Zaraz Wracam jest ich dressing do sałaty, który sprawia że zwykła sałata jest najlepszym na świecie zielonym akcentem na talerzu. 
copyrights: Zaraz Wracam Bistro (http://www.facebook.com/photo.php?fbid=253388884734467&set=a.112485945491429.16903.110857095654314&type=1&theater)


Plat du jour
Zaraz wracam nie pozwala się nudzić. W menu każdego dnia pojawia się ciepłe danie, którego zawsze warto spróbować. 


No i ciasta. Ja ze słodyczy najbardziej lubię śledzie i tatara, więc zasadniczo wypowiadać się nie powinnam, niech miłośnicy ciast (ekhm!) się dopiszą. Powiem tylko tyle - wyglądają przepięknie. Oprócz ciast są też ciasteczka przeróżne np. pachnące różą, lub z białą czekoladą. 


Zdecydowanie polecamy, zapraszamy. Piękne miejsce, latem kilka stoliczków na zewnątrz. Dobre wino, dobra kuchnia, cudowni ludzie, którzy to prowadzą - pożyczają otwieracz do wina, dają na wynos w szkle (które zawsze odnosimy) i nawet w zimny dzień pozwalają wystawić stolik. I goldenom takim jak Dexter pozwalają biegać po zapleczu i w upalny dzień wodą napoją. Serdecznie pozdrawiamy i będziemy odwiedzać jako i odwiedzamy teraz. 


Konfitura z czerwonej cebuli - nadaje się do wszelakich eksperymentów. W Zaraz Wracam znajdziemy ją w mojej ukochanej tarcie z kozim serem, w innych knajpach na domowym pasztecie jako przystawka. John Malkovich podczas wizyty w Łodzi w starej Elektrowni na Tymienieckiego zajadał się pieczoną piersią z gęsi w sosie gruszkowym i konfitury z czerwonej cebuli z kapustą i winem, podobno był zachwycony. 


Potrzebujemy:
1 kg czerwonej cebuli
1/2 litra czerwonego wytrawnego wina (użyłem shiraz)
1/2 kg cukru
1/3 szklanki czerwonego winnego octu
2 łyżki oliwy
1 łyżka masła
1 łyżeczka ziół prowansalskich
sól i pieprz do smaku



Cebulę obieramy, uważając na palce i kapiące łzy. Łza w kuchni jest niepożądana, chyba że wzruszenia z dzieła, którego się dokonało. Kroimy w półtalarki. W garnku należy rozgrzać oliwę i masło. Cebulę szklimy a następnie dodajemy cukier. Lekko karmelizujemy, dolewamy nieco (na oko - słynna miara Lu) wina i octu i redukujemy, następnie wlewamy resztę płynów i redukujemy całkowicie. Przyprawiamy solą i pieprzem oraz odrobiną ziół do smaku. 
Gotową konfiturę warto przełożyć do wyparzonych słoików i jak nasze babcie czyniły - pasteryzować aby dłużej nam służyła. Można również spożyć szybko i dużo. Smacznego. 
Lu.

1 komentarz:

  1. chciałam dodać że kochamy wszystkie ciasta, które u siebie podajecie a najbardziej to czekoladowo czekoladowe (ktore wlasnie ze idzie nam w cycki a nie w tylek) i tarte z porem i serem naj naj naj!!!

    OdpowiedzUsuń