http://www.zarazwracambistro.pl/ http://www.facebook.com/pages/Zaraz-Wracam/
- ceny do 20zł
- dania wegetariańskie w menu (wiele różnych)
- czynne od 12 do 22
Do Zaraz Wracam można wracać od 12 do 22, czasami troszkę dłużej, gdy banda szaleńców przejmie pianino i zacznie śpiewać...
Często rano żałuję, że do ZW nie mogę wpaść na petit déjeuner (śniadanie), które mogłoby być croissantem, pain au chocolat czy też bagietką. Tego mi brakuje - macie przepyszną kawę, postuluję o rogaliki!
Natomiast można tam zjeść przepyszne zupy warzywne, które zmieniają się sezonowo. Zaraz wracam chwali się oryginalnymi produktami, zmiennym menu i chwilą wytchnienia, które oferują w swoich progach. Zdecydowanie wszystko to tam znajdziemy.
Przepyszne tarty (moja ukochana jest z kozim serem i konfiturą z czerwonej cebuli, na którą przepis poniżej) - każda inna, każdego dnia jakaś nowa. Łączą smaki, których inni się boją, a my próbujemy i zazwyczaj nie ma rozczarowania. Jednak królem Zaraz Wracam jest ich dressing do sałaty, który sprawia że zwykła sałata jest najlepszym na świecie zielonym akcentem na talerzu.
![]() |
| copyrights: Zaraz Wracam Bistro (http://www.facebook.com/photo.php?fbid=253388884734467&set=a.112485945491429.16903.110857095654314&type=1&theater) |
Plat du jour
Zaraz wracam nie pozwala się nudzić. W menu każdego dnia pojawia się ciepłe danie, którego zawsze warto spróbować.
No i ciasta. Ja ze słodyczy najbardziej lubię śledzie i tatara, więc zasadniczo wypowiadać się nie powinnam, niech miłośnicy ciast (ekhm!) się dopiszą. Powiem tylko tyle - wyglądają przepięknie. Oprócz ciast są też ciasteczka przeróżne np. pachnące różą, lub z białą czekoladą.
Zdecydowanie polecamy, zapraszamy. Piękne miejsce, latem kilka stoliczków na zewnątrz. Dobre wino, dobra kuchnia, cudowni ludzie, którzy to prowadzą - pożyczają otwieracz do wina, dają na wynos w szkle (które zawsze odnosimy) i nawet w zimny dzień pozwalają wystawić stolik. I goldenom takim jak Dexter pozwalają biegać po zapleczu i w upalny dzień wodą napoją. Serdecznie pozdrawiamy i będziemy odwiedzać jako i odwiedzamy teraz.
Konfitura z czerwonej cebuli - nadaje się do wszelakich eksperymentów. W Zaraz Wracam znajdziemy ją w mojej ukochanej tarcie z kozim serem, w innych knajpach na domowym pasztecie jako przystawka. John Malkovich podczas wizyty w Łodzi w starej Elektrowni na Tymienieckiego zajadał się pieczoną piersią z gęsi w sosie gruszkowym i konfitury z czerwonej cebuli z kapustą i winem, podobno był zachwycony.
Potrzebujemy:
1 kg czerwonej cebuli
1/2 litra czerwonego wytrawnego wina (użyłem shiraz)
1/2 kg cukru
1/3 szklanki czerwonego winnego octu2 łyżki oliwy
1 łyżka masła
1 łyżeczka ziół prowansalskichsól i pieprz do smaku
Cebulę obieramy, uważając na palce i kapiące łzy. Łza w kuchni jest niepożądana, chyba że wzruszenia z dzieła, którego się dokonało. Kroimy w półtalarki. W garnku należy rozgrzać oliwę i masło. Cebulę szklimy a następnie dodajemy cukier. Lekko karmelizujemy, dolewamy nieco (na oko - słynna miara Lu) wina i octu i redukujemy, następnie wlewamy resztę płynów i redukujemy całkowicie. Przyprawiamy solą i pieprzem oraz odrobiną ziół do smaku.
Gotową konfiturę warto przełożyć do wyparzonych słoików i jak nasze babcie czyniły - pasteryzować aby dłużej nam służyła. Można również spożyć szybko i dużo. Smacznego.
Lu.

chciałam dodać że kochamy wszystkie ciasta, które u siebie podajecie a najbardziej to czekoladowo czekoladowe (ktore wlasnie ze idzie nam w cycki a nie w tylek) i tarte z porem i serem naj naj naj!!!
OdpowiedzUsuń